Dwie wiadomości w sobotę wczesnym popołudniem otrzymałam. Od której zacząć – od tej dobrej czy od tej drugiej dobrej. Dobrze.. może chronologicznie.
Pierwsza dobra widomość to ta, że wykrakana w sierpniu zeszłego roku przeze mnie zapowiedź, iż Polska Republika, w zamyśle jaki miał Wielebny JS, nie ma szansy na przetrwanie, no, dziś, o 16.04, przepowiednia się sprawdziła. Wielebny JS raczył był oficjalnie potwierdzić moje zdolności jasnowidzenia.. http://www.secondlife.pl/viewtopic.php?t=4819
Może w niedalekiej przyszłości pozwolę sobie wygłosić mowę pogrzebową, która zresztą od dawna w sobie noszę. Coś się skończyło, aby zaczęło się coś. Umarł Król, niech żyje Król .. oops, Królowa.
Oto i ta druga dobrzejsza wiadomość .. kilka dni temu dostałam in-world zaproszenie, a jakże, imienne. Wow. Od Samej Imperatorowej. Zaproszenie na otwarcie drugiej części Polish Community czy Polish Arena.. Swoja drogą, ujednolicilibyście nazewnictwo.
Nieskromnie sobie pomyślałam, że widać nie jest ze mną aż tak źle, po tym wpisie o Macdonaldyzacji, skoro sama Imperatówna mnie na imprezę wzywa. Wprawdzie już od rana starałam się wprawić w dobry humor, potem ta wiadomość o upadku PR, więc tym bardziej pełna zapału postanowiłam, że tym razem to ja pokażę różki. Ubłagałam kolegę, który był mój dom w poszukiwaniu kawy i sobotniej szarlotki nawiedził, aby tę chwilę w SL posiedzieć i zobaczyć, jakim to znów KFC czy inna hamburgerownią nas uraczą.
Po małych perypetiach z niemożnością dostania się na rejon według podanego Landmarka, kombinowaniem z mapą teleport zadział… i wiecie co.. oboje z Jurkiem aż sapnęliśmy z wrażenia.

I możecie sobie, Ci co czytali poprzednie moje wpisy, wyobrazić moją pierwszą myśl i pierwszy komentarz siedzącego ze mną ramię w ramię przyjaciela..
- Ty, Anka.. Oni to pod Ciebie zrobili. Chciałaś wsi, to ją masz.. Superzasto.
No tak. Na Picassie znajdziecie wszystkie fotki jakie zrobiłam ale gdy się tak rozgadałam to… no dobrze.. powiem chociaż słów brakuje. Widziałam już wiele rejonów w SL ale to… to jest jest cudowne. Latałam tam, biegałam i szalałam w tych łanach zboża, naprawdę zauroczona, odkrywając to kwiatki, to grzybki, to ptaszki. Ktoś, kto to zrobił, ma ode mnie potężnego całusa. Ktoś kto to wymyślił, kto wpadł na ten pomysł.. nie, nie mam się czym wywdzięczyć.
Potem zaś sobie przypomniałam o tej uroczystości otwarcia. Grupa zielonych punkcików za górą stała więc ładnie poleciałam na miejsce. Cisza i spokój, domyśliłam się, że to może na voice biegnie. Miałam słyszącego obok więc bez namysłu aparaturę nastroiłam. Okazało się że i owszem i jakaś gimnazjalistka mowę powitalną czyta. Potem podobno dukała też przedszkolną angielszczyzną.
Mój komentator zaśmiewał się przy tym, że nasi naczelni politycy lepiej w okresie kadencji się angielskiego naumieją niż ta dziewczynka. Nie mnie to oceniać.
Ale to tak naprawdę nie ważne. Było na koniec zaproszenie do zwiedzenia reszty wyspy. Zachęcona powitalnym polem pełnym chabrów i maków, pobiegłam co sił w awatarzych nogach za resztą towarzystwa, aby może znaleźć coś, do czego mogłabym się przyczepić. No tak naprawdę już w to nie wierzyłam, po prostu zżerała mnie ciekawość, co jeszcze, co jeszcze.
Ale mam powód i czepiam się.. bo to jest niesprawiedliwe, aby moje marzenia ktoś tak sobie z mojej głowy bez moje wiedzy ot tak, wziął i bezwzględnie wykorzystywał.

Bo jak mogę ze spokojnym sumieniem sobie utyskiwać na tęczowe, cudowne krajobrazy. Właściwie to każdy krok przynosił mi coś niespodziewanego, coś absolutnie fantastycznego i oryginalnego. Nie będę sie dalej zachłystywać bo tego sie nie da. Weźcie sobie dowolny słownik zachwytów i komplementów, i tu całość po trzykroć wklejce.. to będzie i tak mało.
A co zwraca szczególną uwagę.. a pomysłowość, wizja i perfekcyjne dopracowanie najdrobniejszych szczegółów, takie drobiażdżki wszędzie dookoła, coś co buduje ten nastrój.

I nawet spotkanie z tygrysem, na którym wylądowałam, było wspaniałe i wesołe. Ja się przestaszyłam bo na cacie jakieś kolicje mi nagle sie pojawiły a do tego mój przyjaciel, gdy opadłam na wirtualna ziemię, omal mi z sąsiedniego fotela nie spadł, zaśmiewając się omal do łez.

Dopiero po chwili gdy się uspokoił, przy małej pomocy mojego lodowate spojrzenia (chyba), to wyjaśnił mi, że gdy lądowałam na tym białym bengalskim futrzaku, z głośnika wydobył się przeraźliwy ryk wyraźnie zbolałego kota.

Obejrzyjcie sobie wszystkie zdjęcia na galerii w Picassie http://picasaweb.google.com/AnnulkaZ/PolishCommunityRejonStartowy# bo już jutro nikt tam nie będzie mógł wejść.
I tu Was mam.. tego, przyznam się, nie rozumiem, drodzy twórcy Polish Arena czy Community. Robicie coś naprawdę wspaniałego, niesamowitego i nie omieszkam powiedzieć, cudownego. Pokazujecie to apotem zamykacie. Rozumiem, że to dla początkujących. Ale czy aby po tej zatykającej dech w piersiach wędrówce, taki newbie trafiający dalej do MacDonalda i nie mogący powrócić do tego wspaniałego początku wrócić to jest fair ? Ileż rozczarowań będzie. Czy tylko liczycie ze coraz to kolejni sie będą rejestrować aby potem zobaczywszy resztę świata stwierdzić że to chyba nie to.. na początku oszałamiająca a potem co ?
Zrobiliście coś zbyt odbiegającego swym urokiem od reszty. A może to tylko demo. Newbie wchodzi, patrzy jak jest wspaniale, nabiera apetytu i błąka się po SL-owie w poszukiwaniu innych tak wspaniałych miejsc. Ale nie znajdzie już zadnego takiego..
Może tylko na razie nie znajdzie..
Apeluje, nie zamykajcie przed tymi, co szkołę mają już za sobą, tego najpiękniejszego zakątka w całym Second Life.
Najnowsze komentarze