You are currently browsing the tag archive for the 'facelight' tag.
Jest już Nowy.. wszystkim życzę Najlepszego. I aby tradycji stało się zadość, podsumowanie minionego… eh.. jakie znów podsumowanie.. tyle się działo. Ludzie wygonieni na przymusowe urlopy, w SL sie objawili i swoje jasne i ciemne strony pokazali, a jako, że sie pewnie nudzili, to wyszło, jak wyszło…

Ktoś strajk urządził, zielonego pojęcia chyba nie mając, co słowo strajk oznacza. A jeszcze bezczelnie znaczka “Solidarniość” nadużył. Tego ktosia do szkoły zaraz po nowym roku zapraszam. Miało może być poważnie, wyszło groteskowo.
Potem w SK kolejny smoczek sie pojawił.. eh. Te Wawelskie smoki

Ten był zkolei niebieski i miły niesłychanie pozując do zdjęcia, aczkolwiek tuż obok stały fragment SK krajobrazu.. pan za panią przebrany, nagie swoje “wdzięki” prezentował i nijak się do puknięcia w swoją pustą łepetyne nie dawał namówić. Chyba go nieuprzejmie pożegnano w końcu za pomoca wyboru z menu awatara opcji “Eject and ban”…
Banów i groteski się ostatnio sie namnozyło wiec po naradzie wojennej…

postanowiliśmy, że amnestię generalną ogłosimy, wszelako, zaraz po powrocie do Cesarsko-Królewskiego Miasta Stołecznego Krakowa, oczom naszym się tragiczny obraz pokazał…

.. tłum pogrążonych w szoku Obywateli, przebrany za Mikołaja tajny agent Krakowskiej policji nie panujący nad otoczeniem, zawezwał służby miejskie i chociaż miejsce zbrodni szybko zabezpieczono, to podekscytowany tłumek dopiero olśniewajaca “mega Super full power” facelightem

postać przebranego biskupa wyposażonego w ultranowoczesne,jak widac, kropidło, nakłoniła do porzucenia bynajmniej nieświatecznych nastrojów i oddaniu się treningowi

taneczno – kondycyjnemu z okazji nadchodzącego Sylwestra. Nieco uspokojona pozostawiłam Kraków pod opieką prowadzącego zajęcia taneczno-rozrywkowe Marszałka Wielkiego Polnego, a sama na przegląd sytuacji w Polskiej Republice śpiesznym krokiem .. teleportem znaczy się, udałam.. I znów niespodzianka…
Ledwie wylądowałam a oczom mym dobitny przykład złamania Konstytucji się przedstawił. Bo, po pierwsze, okazało sie, że jej Wysokość Królowa Polskiej Republiki buja..

się na koniku, własną osoba sankcjonuje pogwałcenie wszelakich zasad podziału władzy i z panią Premier scaliła się w jedność

w sposób dosłowny.Wygląda, że obie bujają (się albo nas ??). Nie mogąc dalej ścierpieć tego jawnego pogwałcenia obowiązującej, było nie było, konstytucji, po nocnej konsultacji z lustem, zgłosiłam ewentualność czynnego właczenia się w sprawę obrony przestrzegania praw w Polskiej Republice i kandydaturę do ewentualnie zaszczytnej pracy na jej rzecz, ktorejś części tego Janusa złożyłam (bo trafić kursorem w te spicassowane buziaczki trudno było).
No i oczywiście nie obyło się bez kontrowersji.. Oskarżona o czynny niecne, powróciłam do swej naturalnej roli wiedźmy

i w ramach Sylwestrowych rozrachunków Sadat miotełkowy w PR odbyłyśmy. Przy okazji “niewinne” duszyczki ostraszając od przybytów rozkoszy nijakiej ale i publiczne pranie

brudów przeprowadziłyśmy, w nadziei, że Nowy Rok w atmosferze ogólnego szczęścia i wzajemnego szacunku oraz tolerancji rozpoczniemy. No, a na to długo nie było dane mi czekać..

w swej samotności pod Forumową. W uliczce zachrzęściło i pojawiło się maszerujące nieśpiesznie drzewo,

które nie tylko nader rozmowne się okazało, ale i wszelką atencją samotną wiedżmę otoczyło..

niezgrabnie konarami swymi ukłon dworski na mą cześć oddając oraz długo salonową konwersacja zaszczycając. I chociaż, ani scyzorykiem, ani niczym innym, na swej korze serduszka wyryć nie pozwalało, to przebiegła wiedźma jestem, i hugiem oraz buziakiem

czyli śladem szminki do swojego doprowadzilam - ślad trwały pozostawiając. Wprawdzie smak kosztownej szminki Diora drzewu nijak nie odpowiadał, to jednak, ukonetowany, na pomoc lub do towarzystwa (pewnie aby się pochwalić) swoich kolegów drzewaniaków raczył zawołać

Dziekuję więc Wam, Drzewniaki, że kiepsko rozpoczety tydzień Świateczno – Noworoczny, można było zakończyć w tak miłej, przyjacielskiej i ciepłej armosferze. Oby i Wam, Nowy Rok w przyniósł wyłączne miłe Waszym sercom dni.
a to za sprawą początku roku szkolnego w Lingualand. Jakieś podrygiwania miały zacząć się o 20 czasu krakowskiego dnia pamiętnego 13 pażdziernika.. (czyli wczoraj) i zaczęły się.. od spokojnego pływania niczym w smole po Krakowskim Rynku
Rzut oka wystarczył.
Kiedy dopłynęłam w baaardzo zwolnionym tempie, ekran statystyk pokazywał, że w Kakowie już 78 awatarzyc i awatarów świętuje. No, właściwie to 77, bo mnie zaszczyt służby wypadł.
A kiedy zajęłam już miejsce nad wyraz strategiczne..
bo okok jedynego czynnego baru rozejrzałam sie uważnie. Rzeczywiscie, takiej imprezy dawno nie było a takiego tłoku od czasow pamiętnego Tefauenowego tsunami nie zanotowałam. I, o dziwo, nader spokojnie się wszystko toczyło, nikt nawet nie zauważył, że na moment kawałek podłogi, ooops.. rynku, zanikł.. w dwie minuty z kolegą Michałem uporaliśmy się z kłopotem.
Potem już było tylko lepiej czyli tańce, hulanki, swawole i oczywiście konkursy. Grupka na prawo, to Ci, co wlepiali się przez półtorej godziny w tablicę wynikow jakiegoś konkursu na coś rozyłając wszelkim znajomum i nieznajomym blagalne IM o treści.. “zagłosuj na mnie”. Były też pytania i odpowiedzi.. ktoś tu (mła) zarobił aż 50 L$. A co, pochwalić się nie można.
I w ogóle superbyło i zabawa dla uczstnikow fajna. Incydentow nie było czyli nudno… Nudno.. Nie było ??? Jakże to możliwe. Po zastanowieniu się i przejrzeniu setki screenschotów wybrałam te nieliczne na które kąśliwe uwagi mogę rzucić.
Oczywiście impreza, pełny rejon, ruszać się nie można, serwery ostanie elektrony przemielają ale oczywiście na takiej imprezie nie mogło zabraknąć OLŚNIEWAJĄCYCH – no i to wlaśnie nie jakiś tam newbie, ale starych SL-wych wyjadaczy. Już wyżej widać jak kilka panienek musi zajarzyć.. na całe 20 metrów dookoła używając maksimum mocy facelightów..
Swoja droga ciekawe.. widać naród ma jeszcze jakieś przedpotopowe karty graficzne i sam ślepawką ogarnięty jest, skoro nie widzi ani siebie ani zalanej ich własnym światłem okolicy. Przywdziane światłko swą mocą widać blokuje ich możliwości intelektualne. Jakis SL-owy okulista pilnie poszukiwany. Albo jakiś dzięcioł co popuka w główki.
Kolejny kolega, przemiły i uroczy, bez pełnego obiciażenia granatami zaczepnymi rodem z III Rzeszy widać na Rynku Krakowskim nie potrafił się bawić. Nawet nie pomyślał, że granata takowa z paska zerwać się może i wybuchem swem połowę tancerzy w otchłań teleportów wysłać może. To, że się to już kiedyś stało potwierdza jego towarzyszka, której połowa głowy oskalopowana była.. no chyba, że to przejaw aktualnej mody, bowiem wiele takich ostatnio widuje się na Polskich regionach.. moim zdaniem chyba jednak to wypadek z materiałami wybuchowymi, bo nie przychodzi mi do głowy, że to zwykła niedbalość i nieumiejętność dopasowanie fryzury.
Nie zabrakło oczywiście noworodka. Dziewczyna nie dała sobie wytłumaczyć, że zatkany po ostatnie tranzystory serwer Second Kraków nie jest najlepszym miejscem do kreowania swojego awatara. Swoją drogą czemu tego nie zrobiła na Orientation Island ? Z uporem godnym lepszej sprawy przez całą impreze usąlo się jej zmienić kolor włosów.. Gratulacje.
Dosyć narzekania.. zanim komputer totalnie odmówił dalszego obłsugiwania największej imprezy w Second Kraków, zdołałam jeszce raz rzucić okiem na przyszłych adeptów Szkółki językowej…

już, jak widać, z lotu ptaka, bowiem kierowalam się ku światełku w tunelu…. Pożegnalny przegląd umiejscowienia co mocniejszych facelightów, nieprawdopodobne szpagaty w wykonaniu zawodowych tancerek.. i wszystko znikło..
Pozostaje jednak w pamięci jako jedna z największych i najspokojniejszych imprez w Second Kraków. Do zobaczenia przy okazji kolejnej..
No to się doczkaliśmy.. w Second Kraków pierwszych namacalnych skutków globalnego ocieplenia. Wprawdzie w SL pogoda nie jest tak szalona jak w RL ale coś i w tej sprawie drgnęło..
Piękny słoneczny dzień pod Adasiem w Krakowie, leniwa pora wygrzewania się awatarzyc i awatarów na wirtualnym słoneczku i powolnego chatowania “zakłóciło” przybycie oryginalnych gości.
Dwóch rodowitych Maorysów z Maui a moze Hawajczykow z Nowej Zelandii przybylo do szacownego Cesarsko – Królewskiego Miasta Krakowa, wzbudzajac niekłamane zainteresowanie znudzonych przeintelektualizowanymi pogaduszkami tubylców.
Władając perfekcyjną polszczyzna przybysze przynali, że do emigracji z ich własnego kraju zmuszeni zostali poprzez coraz to pogarsząjace się warunki atmosferyczne. Tsunami niemal codziennie umiemożliwiąjace spokojne surfowanie, potoki lawy wylewające sie z kuchenek i siarką psujące smak grilowanych moa czy wręcz niemożebne do zniesienia pastelowe barwy zachodów słońca nad oceanem umiemożliwiaja im dalszą spokojną egzystencje, zamieniajac dotychczasowy raj w piekło nie do zniesienia.
Zniesmaczeni warunkami panującymi we własnej ojczyżnie, o azyl klimatyczny byli poprosili, wykonując w rytm bębnów (puszczanych na voice) blagalno - powitalny taniec bula-gula. Pokaz ten zrobił na nas ogromne wrażenie a estetyka wykonania była mistrzowska, oraz ze wzgledu na pewne walory wizualne samych emigrantów temu pokazowi towarzyszące (dla dorosłych a uważnych obserwatorów), po szybkiej naradzie postanowiłyśmy przyjąć (z otwartymi ramionami, i nie tylko) wygnańców pod naszego Adasia.
Aby ułatwić im asymilację przyjęłyśmy, że jedyną osłodą po raju utraconym będzie, jeżeli “ochotniczka” w rodzimym gości naszych stroju pseudo-turystycznio-ludowym się okaże, oddając szanownym gościom należyty szacunek dla ich desperacji i doceniając wybór Krakowa jako kolejnego raju na ziemi. Co pokreślone zostało unoszącą się czarną smużką dymu z komina sąsiedniej kamienicy rozsiewającą uroczy zapach siarki i fenolu oraz chmarą gołębi dokładnie użyżniających skamieniałe trawniki (dodatek amoniaku)
Po części oficjalnej przyszła pora na część artystyczną. Wyrazem większości było zaproszenie na nią najbardziej poranionego i zachrypniętego artysty, bożyszcza tabloidów i biegających tu i ówdzie marnych naśladowczyń Barbie w swoich mikro-mini-sukieneczkach, jako wyraz naszego szczególnego oddania sprawie dalszego i skutecznego pogłębiania efektu globalnego ocieplenia.
Wprawdzie samego koncertu jako takiego nie było (ze wzgledów technicznych), lecz sam M.X.W. swoją rozjaśniającą otoczenie (dzieki ustawionemu na maksymalne rażenie facelightowi) obecnością spowodował, że goście nasi poczuli się niemal jak u siebie w domu. Oświadczył on bowiem naszym gościom, co zostało przyjęte z niekłamanym wręcz entuzjazmem, że właśnie cieżką grypę przechodzi i głowa od kilkudniowego intensywnego leczenia się wysokoprocentowymi sposobami domowymi (co jest naturalne ze względu na dążący do idealu stan naszej służby zdrowia) boli go przeokrutnie.
Tym też sposobem, problem globalnego ocieplenia w wersji SL, okazał się mało znaczącym, a od tej chwili kawałek bruku przed pomnikiem Adasia w mikro raj Hawajski się zamienił.
Co sokiem ananasowym ( z puszki, 14 różnych E included) zatwierdziwszy, niniejszym do annałow historii CKM Krakowa dopisuję.
Mahalo, Aloha.
Otrzymalam wiadomość.. no kilkanaście tej samej treści.. że oto w Second Poland coś się ruszyło i właśnie rozpoczynający się w Krakowie festiwal “Sacrum Profanum” będzie retransmitowany w SL. “Wow” powiedziałam sobie. Byłam już na kilku tego typu imprezach w SL ale nigdy takiej organizowanej przez rodaków.
Zaproszenie miało treść następującą:
Dzisiaj, o godzinie 20 w specjalnej Hali Koncertowej zbudowanej nad Wyspa Startowa w Second Poland bedzie mozna wysluchac pierwszego z serii koncertow.
Festiwal potrwa od 14 do 21 wrzesnia i codziennie bedzie mozna wysluchac dwoch koncertow. Obowiazuja stroje wieczorowe !
No coż.. Specjalna sala i stroje wieczorowe. Aż mi się oczka zaświeciły na sama myśl o czekających mnie atrakcjach a nie z powodu goraczki. A może z obu.
Przerzuciłam błyskawicznie swoje zasoby w ciucholandi.. naprawdę, tylko 4 godziny. Fryzjer, makijaż się w tym przypadku nie liczy. To nic w porówananiu z prędkością podróżowania, SL jest doprawdy niezastąpione pod tym względem.
Doprawdy imponujące. Ludzie już się zaczeli schodzić, pora zająć miejsce i ustawić aparaturę przygotowywując się na ucztę.
Koncert jak zwykle zaczął się z małym opóźnieniem jednak organizatorzy zadbali o chwilę rozrywki i jak przystało na profesjonalną imprezę szampan był za darmo…
Potem już tylko było lepiej.. wspaniała orkiestra, wspaniała muzyka, cudowne 40 minut wytchnienia.
Wydaje się, że po kilku nerwowych nieco dniach fala tsunami wywołana przez TVN-owską “Uwagę”, jaka się przetoczyla przez Second Poland (i nie tylko), została niejako opanowana
To samo pokazała Mad, z innej kamery tylko. a to już było po kulminacji fali. Na tyle spokojnie aby Adasia odwiedzić i kilka okazjonalnych zdjęć zrobić.
natlok gawiedzi przeogromny, ścisk niebywały, nawet co wytrawniejsi rezydenci z minami pełnymi rezygnacji, znosili cierpliwie najazd a i niewydolność serwerów i łączy utrzymuących ten świat na orbicie.
przykladem niech bedzie zapadnięta w beton ławeczki Callie
Nie przejmujcie się, że obok Caliie cień jakowyś szaroburo majaczy.. natenczas Jaglarz był przeze mnie skutecznie, i bardzo dokładnie, jak widać, ignorowany. Dopiero przy sprzątaniu plaż po fali, zasłużył się na tyle, abym mu dawną, zafajkowana i kapeluszniczą postać przywrócić, i tym samym do mojego świata barw i kolorów powrócił. Wood jak zwykle oszałamiający blaskiem stosownie za przywoitkę był pracował.
Niemniej jednak zdarzało sie, że tsunami wyrzucało na na Krakowski Rynek także śmieci.
Właśnie ta akcja, półgodzinne błaganie skretyniałego dziecka do zachowania jakiegokolwiek umiaru, nakłoniła mnie do przeprowadzenia frontalnego ataku na SK jednostkę S.W.A.T, której dowódcy, sami widać nieco zdegustowani brakami kadrowymi, zechcieli mnie na swoją podszeregową przyjąć. Niestety, co widać poniżej, łączy się to z upokarzającym rytuałem przebierania się w te ………..( censored by Broxer
) mundurki. Czegoż w imię zachowania czystości i tego specyficznego klimatu Rynku Krakowskiego sie nie robi. Brrr..
JWPP Krakowa raczy spojrzeć na nas łaskawym wzorkiem, i dla tego tlumu turystów dodatkowe ławeczki.. z dopasowanymi animacjami – dostawi ? Ciekawe ! Przeczyta ? Zareaguje.






















Najnowsze komentarze