You are currently browsing the tag archive for the 'groteska' tag.
Minęło ponad 48 godzin od propozycji wyrażonej w poprzednim moim wpisie . Twórcy “Polish Community” nie raczyli zareagować, widać nie mieli na celu wyeliminowanie pyskatej Anki, tylko przyświecała im jakaś inna, zgoła dużo ważniejsza idea bojkotując forum z 17 tysiącami zarejestrowanych użytkowników i kilku tysiącami odsłon dziennie.
Dlatego:
Propozycję swoją za nieprzyjętą uznaję.
Niniejszym ją wycofuję.
Tolerancja to zgoda na to, że ludzie są rożni, że maja prawo myśleć inaczej. Że może chcą często tego samego, tylko dochodzą do tego w inny sposób. Że maja szacunek dla “innowierców” nie zgadzając sie z nimi. Że nie obrzucają “błotem” i “zdradą” ale starają się zrozumieć, dlaczego inni myślą inaczej. Że chcą rozmawiać i dyskutować, uznając, że oponent ma prawo do wyrażania własnych opinii i poglądów.
Jak Maciek napisał w komentarzu do wzmiankowanego wpisu:
Jeżeli ktoś sobie nie radzi z krytyką / wolnością słowa to nie powinnien angażować się w żadnego rodzaju publiczną działalność.
Wydaje mi się albo mam nadzieję, że “Polish Community” Spółka bez o. ma jakąś swoją wizję i kroczy swoją drogą. Poobserwuję, zobaczę co z tego wyjdzie.
Problem – “Ktoś istnieje w naszym świecie, zarówno jako mężczyzna i jako kobieta” – padł jakiś czas temu na łamach blogowego tabloidu i rozpętało się małe piekło. Gdzieś niedaleko, ktoś, niechlubnym wzorem politykierskiego półbliźniaka, stwierdza, że nie uda się mi udowodnić, iż białe jest białe, a to co napisał, to jednak on napisał. Obdarty z twarzy, zadufany we własnej niby anonimowości, z uporem godnym lepszej sprawy wyrzeka się swojego Mr. Hyde’a. Za nim podąża wataha rozszalałych nienawiścią wilków czy raczej karaluchów zalewająca główne arterie, czy może niszczące wszystko na swej drodze tornado szarańczy Internetu.
Bardzo często, we wszelakich dyskusjach toczonych, czy to na forum, czy w komentarzach do wszelakiej maści artykułów czy wpisów na blogach, zawsze pada żelazny argument: Ludzie mają problemy a w Internecie je odreagowują i częstokroć pozwalają sobie na zrobienie czy powiedzenie tego, czego w normalnych warunkach nie mają odwagi zrobić.
Chodzę po ulicach, zaglądam do sklepów, kawiarni i z przerażeniem obserwuję ludzi, bowiem, tu w tym tłumie, ukrywają się właśnie Ci, którzy wieczorami wracają do domu, zasiadają do komputerów i rozpoczynając swoją krucjatę przeciwko wszystkim i wszystkiemu, wychodząc na podbój Internetu z okrzykiem:
Teraz to Wam pokażę, Ja, Bóg. Ja, najpiękniejsza, najmądrzejsza, najseksowniejsza i fascynująco-brylująca dusza wszelkiego towarzystwa. Liczy się tylko, co Ja mam, reszta niech przede mną pada na kolana i z otwartymi gębami podziwia. Jestem awatarem, zbitką pikseli i mogę sobie pozwolić na wszystko, bo to Ja jestem przecież Panią, Boginią, cudem i pępkiem elektronicznego wszechświata, Władczynią cyberprzestrzeni.
Kiedy padną ostatnie bariery i cała horda zdziczałych neoneandertalczyków rozpierzchnie się po ulicach miast siejąc śmierć i zniszczenie, urzeczywistniając apokaliptyczne wizje zrujnowanych miast przyszłości z betonowymi jaskiniami dawnych blokowisk ? Czy łącząc się z cyberprzestrzenią właśnie takiej wizji oczekujecie, to jest Wasze największe marzenie ? Naprawę wierzycie na tyle w siebie, że nie macie wątpliwości, że to właśnie Wy zostaniecie przywódcami i władcami stada, a nie tylko niewolnikami i mięsem ?
Na co dzień normalni, wieczorami i nocami tworzą koszmar swoim kolegom i koleżankom z pracy, uczelni czy ulicy. Dlaczego nie mogą być dalej normalni, spokojni, przyjacielscy, serdeczni i uczynni ? Czy lubują się w tym byciu wulgarnymi, brutalnymi i agresywnymi ? Naprawdę sprawia im to przyjemność ? Nie lubią siebie i wolą siebie takimi chamskimi prostakami ? Czy też spotykając takich samych czy doświadczając takiej samej agresji czują się w końcu lepiej ? Mam wątpliwości czy aby każdy dąży do panowania nad innymi. Lepiej być w takiej bandzie dresiarzy z blokowiska, obić bejsbolem staruszkę i poczuć się po tym jak król ?
Pojawiają się w Internecie i chcą zabłysnąć. Z braku jakichkolwiek umiejętności w czymkolwiek wyciągają swą broń ostateczną – trolują, obrzucają wyzwiskami, zasypują fora i blogi kretyńskimi komentarzami, wdają się w dyskusje sprowadzając je daleko poniżej poziomu najgłębszego szamba. Usunięci czy zablokowani przez administratorów, tworzą coraz to nowe konta i dalej hasają z radością czekając na kolejny ban. Czy wędrując po ulicy zaglądają w twarze przechodniów zastanawiając się czy temu idącemu z naprzeciwka roześmianemu chłopakowi właśnie wczoraj wieczorem wulgarnie skomentowali jego wiersz wpisany na blogu ? Czy spoglądając na parę siedząca przy kawiarnianym stoliku, wyobrażają sobie, że to ich właśnie dyskusję o antymaterii na specjalistycznym forum sprowadzają do wulgarnej oceny ich domniemanego poziomu intelektualnego ?
Czy w Internecie, wdając się w rozmowę z kimś anonimowym, można stosować jakiekolwiek założenia o człowieku po drugiej stronie łącza ? Że po drugiej stronie jest kobieta czy mężczyzna, uczeń liceum a może uniwersytecki profesor, niezbyt wykształcony ochroniarz czy inżynier-projektant statków kosmicznych.
Oto fragment z reklamy którą niedawno jakiś nowy świat wirtualny przedstawił:
Ciągłe imprezy i skandal za skandalem… Dzień spędź na zakupach w najlepszych butikach a w nocy zabaw się w klubie! Podrywaj, zawieraj przyjaźnie, a przed wszystkim dobrze się baw! Wykreuj własną postać, sam/a zdecyduj czy będzie to tajemniczy artysta czy może popularna i pływająca w pieniądzach nastolatka
jest kwintesencja wszystkiego. “Skandal za skandalem” to znaczy baw się dobrze. “Bądź popularną nastolatką” – Popularną ? Ten błysk sławy, ta minuta, kiedy wszyscy na forum zobaczą mnie, XXXL, jak potrafię rzucić cuchnącym mięchem, jak jest zabawnie wpisać stek kretynizmów w środek wzniosłej dyskusji. Jak mi zablokują konto, założę nowe i znów komuś nabluzgam.
Czego ta reklama dotyczy ? Co to jest ? Baw się, baw się.. a kiedy zapracuj na swoja zabawę ? Kiedy.. na bądź sobą ? Wykreuj pływającą w pieniądzach nastolatkę ? Nastolatkę ? Pływająca w pieniądzach ? Cały sens istnienia to bycie za wszelka cenę zauważonym ? Nieważne, że widzą Cię jako cuchnące łajno, może się przy okazji ufajdają ?
Wykreuj się. Nie, nie, to nie jest zrób coś z sobą, aby inni zechcieli cię zauważyć i szanowali, a właśnie wirtualna kreacja jakiejś wyimaginowanej postaci jest celem samym w sobie. Nie kreuj samego siebie ale swoja postać. Znaczy kogoś innego. Nie masz pomysłu na siebie samego? Wyobraźnia nie podsuwa Ci żadnego rozwiązania? No to małpujesz tego największego klatkowego burako-dresiarza. Wieczorkiem przemykasz chyłkiem do klatki, aby po chwili już bezpiecznie, w domu, przy pomocy komputera i Internetu stać się Panem i Władcą, waląc niczym ten nasterydowany dresiarz słowami-kijami.
Wirtualne życie częstokroć pozwala pewnym osobom na zrobienie czy powiedzenie tego, czego w normalnych warunkach nie mają odwagi zrobić. Dzięki takim działaniom tych ludzi możemy poznać ich prawdziwe intencje i zamiary, które tak często i skrzętnie ukrywają pod różnymi maskami w RL. Wiedza o tym pozwala nie tylko na swobodne kształtowanie i wybór relacji, jakich chcemy doświadczać, ale także, czego tak naprawdę chcą inni i jacy chcą być inni.
Stoję często na rynku w Second Kraków obserwując grupki kilkunastu ludzi. Przez bite dwie godziny na czacie nie pada ani jedno słowo, szaleją za to gesturkami i particlami. Niezliczone LOL-e, okrzyki, cytaty bodaj z jakiś piosenek, uśmieszki i tasiemcowe sygnaturki. Tak z częstotliwością kilku, kilkunastu linijek na sekundę i to non-sto przez ponad dwie godziny.
Totalny harmider. Zbiórka Mr. Hyde’ów.
To porażająco przerażające.
[1] Dr Jekyll jest cenionym londyńskim lekarzem, który odkrywa sekret eliksiru pozwalającego zmienić postać. Pod osłoną nocy Dr Jekyll zamieni się w Mr Hyde’a, który staje się ucieleśnieniem zła (m.in. morduje niewinnego staruszka). Dr Jekyll nie mogąc pogodzić się z podwójną osobowością popełnia samobójstwo
Jest już Nowy.. wszystkim życzę Najlepszego. I aby tradycji stało się zadość, podsumowanie minionego… eh.. jakie znów podsumowanie.. tyle się działo. Ludzie wygonieni na przymusowe urlopy, w SL sie objawili i swoje jasne i ciemne strony pokazali, a jako, że sie pewnie nudzili, to wyszło, jak wyszło…

Ktoś strajk urządził, zielonego pojęcia chyba nie mając, co słowo strajk oznacza. A jeszcze bezczelnie znaczka “Solidarniość” nadużył. Tego ktosia do szkoły zaraz po nowym roku zapraszam. Miało może być poważnie, wyszło groteskowo.
Potem w SK kolejny smoczek sie pojawił.. eh. Te Wawelskie smoki

Ten był zkolei niebieski i miły niesłychanie pozując do zdjęcia, aczkolwiek tuż obok stały fragment SK krajobrazu.. pan za panią przebrany, nagie swoje “wdzięki” prezentował i nijak się do puknięcia w swoją pustą łepetyne nie dawał namówić. Chyba go nieuprzejmie pożegnano w końcu za pomoca wyboru z menu awatara opcji “Eject and ban”…
Banów i groteski się ostatnio sie namnozyło wiec po naradzie wojennej…

postanowiliśmy, że amnestię generalną ogłosimy, wszelako, zaraz po powrocie do Cesarsko-Królewskiego Miasta Stołecznego Krakowa, oczom naszym się tragiczny obraz pokazał…

.. tłum pogrążonych w szoku Obywateli, przebrany za Mikołaja tajny agent Krakowskiej policji nie panujący nad otoczeniem, zawezwał służby miejskie i chociaż miejsce zbrodni szybko zabezpieczono, to podekscytowany tłumek dopiero olśniewajaca “mega Super full power” facelightem

postać przebranego biskupa wyposażonego w ultranowoczesne,jak widac, kropidło, nakłoniła do porzucenia bynajmniej nieświatecznych nastrojów i oddaniu się treningowi

taneczno – kondycyjnemu z okazji nadchodzącego Sylwestra. Nieco uspokojona pozostawiłam Kraków pod opieką prowadzącego zajęcia taneczno-rozrywkowe Marszałka Wielkiego Polnego, a sama na przegląd sytuacji w Polskiej Republice śpiesznym krokiem .. teleportem znaczy się, udałam.. I znów niespodzianka…
Ledwie wylądowałam a oczom mym dobitny przykład złamania Konstytucji się przedstawił. Bo, po pierwsze, okazało sie, że jej Wysokość Królowa Polskiej Republiki buja..

się na koniku, własną osoba sankcjonuje pogwałcenie wszelakich zasad podziału władzy i z panią Premier scaliła się w jedność

w sposób dosłowny.Wygląda, że obie bujają (się albo nas ??). Nie mogąc dalej ścierpieć tego jawnego pogwałcenia obowiązującej, było nie było, konstytucji, po nocnej konsultacji z lustem, zgłosiłam ewentualność czynnego właczenia się w sprawę obrony przestrzegania praw w Polskiej Republice i kandydaturę do ewentualnie zaszczytnej pracy na jej rzecz, ktorejś części tego Janusa złożyłam (bo trafić kursorem w te spicassowane buziaczki trudno było).
No i oczywiście nie obyło się bez kontrowersji.. Oskarżona o czynny niecne, powróciłam do swej naturalnej roli wiedźmy

i w ramach Sylwestrowych rozrachunków Sadat miotełkowy w PR odbyłyśmy. Przy okazji “niewinne” duszyczki ostraszając od przybytów rozkoszy nijakiej ale i publiczne pranie

brudów przeprowadziłyśmy, w nadziei, że Nowy Rok w atmosferze ogólnego szczęścia i wzajemnego szacunku oraz tolerancji rozpoczniemy. No, a na to długo nie było dane mi czekać..

w swej samotności pod Forumową. W uliczce zachrzęściło i pojawiło się maszerujące nieśpiesznie drzewo,

które nie tylko nader rozmowne się okazało, ale i wszelką atencją samotną wiedżmę otoczyło..

niezgrabnie konarami swymi ukłon dworski na mą cześć oddając oraz długo salonową konwersacja zaszczycając. I chociaż, ani scyzorykiem, ani niczym innym, na swej korze serduszka wyryć nie pozwalało, to przebiegła wiedźma jestem, i hugiem oraz buziakiem

czyli śladem szminki do swojego doprowadzilam - ślad trwały pozostawiając. Wprawdzie smak kosztownej szminki Diora drzewu nijak nie odpowiadał, to jednak, ukonetowany, na pomoc lub do towarzystwa (pewnie aby się pochwalić) swoich kolegów drzewaniaków raczył zawołać

Dziekuję więc Wam, Drzewniaki, że kiepsko rozpoczety tydzień Świateczno – Noworoczny, można było zakończyć w tak miłej, przyjacielskiej i ciepłej armosferze. Oby i Wam, Nowy Rok w przyniósł wyłączne miłe Waszym sercom dni.

Najnowsze komentarze