You are currently browsing the tag archive for the 'kankan' tag.

- LLorando Runo
i na otwarciu Second Moulin Rouge zawitałam. Dobrze, że odpowiednio wcześniej, bowiem, jak zauważyłam, większość stolików zarezerwowana już była. Skąd ja to znam.. nawet te zwyczaje z RL muszą być przenoszone.. grrrr.

Wielki otwierajacy kankan
Muzyka zagrała, kurtyna powędrowała w górę i .. zamarłam z wrażenia. Tak.. Panie tańczyły i to tańczyly nierówno.. nie, jak to w SL bywa ale właśnie tak , wspaniale leciutenko niezsynchronizowane. To, co oglądam w SL, jest zawszue takie doskonałe, zgrane, wydaje się.. a może nie, że, tańczy jakiś automat. Tu nie, tu tańczyły dziewczyny. Każda tańczyła, wszystkie tańczyły.. ręce same do oklasków się układały.

Następny element i kolejny szok.. Jedno zdjęcie nie oddaje całego bogactwa tańca tej pary. Film może móglby. Poteżna dawka masy urozmaiconych i wcale nie monotonnych układów.. i to w szybkim, płynnym tempie.. Tylko wstać, bić bawo i krzyczeć “Animator, Animator”.. dla obejrzenia jeszce raz tego tańca na kolejnych przedstawieniach zarezerwuję sobie stolik.

Potem było wspomnienie Marleny Dietrich - i odtwórczyni bez wątpienia zadała sobie trud obejrzenia filmów z jej udziałem, bowiem, i ruch, i zachowanie zgodne było z zapisanymi w pamięci obrazami starych filmów.

z kolei przypomniano sceny z nieznanego mi niestety filmu o Moulin Rouge, ale za to mieliśmy znów doskonały popis tańca. Dynamicznego, szybkiego i bogatego.

a widząc kolejnego kankana, znów wspaniale odegranego przez zespół , z niekłamanym żalem przyjęłam do wiadomości, że oto zbliża się czas zakończenia rewii.
I, już po zapadnięciu kurtyny, czekałam jeszcze w nadziei, że to tylko przerwa na reklamy.. z zadumy wyrwał mnie Wood, który początkowo zbuntowany na wszystkich i wszystko, jako okropna tarantula sie zjawił, następnie w koszulce nocnej made in Durex, by w końcu wysłuchać moich próśb i blagań wysyłanych na IM i GG, pod uczlowieczoną postacią

szarmancko kilka chwil na taniec raczył mi poświecić, oraz by ostatecznie porzucić na parkiecie dla trywialnego hipermarketu. Haniebne. Co to za mężczyna ? Dobrowolnie do marketu. I dla zakupów w hipermarkecie kobietę na parkiecie samotną zostawić… ????
Dobrze, że znależli się na sali bardziej szarmanccy Panowie, którzy widząc ów skandaliczny postępek, sytuacje ratować zechcieli.. i mimo, że porzucenie mnie przez Pana Wooda skończyło się koniecznością natychmiastowego reloga, na mój powrót oczekiwali cierpliwie…

Wybawca
a tym, który honor męskiej części ludzkości uratował, był nie kto inny a sam Twórca, Reżyser, Aktor i Producent spektaklu.. już raz komplementowany na tym blogu.. tak, on sam, we własnej awatarzej skrzóre… Szerewp Loom.
Jedno mnie tylko z lekka zaniepokoiło, zastanowiło… widzicie to spojrzenie Szerewpa na tym zdjeciu.. nie wiem. Bać czy.. nie bać się. Bo to na mnie tak patrzy…
Całą kolekcję snapshotów w albumie Googlowym zamieścilam… to sznureczek http://picasaweb.google.pl/AnnulkaZ/MoulinRouge#

Najnowsze komentarze